PMS czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Wbrew pozorom, życie kobiety wcale nie jest takie kolorowe jak mogłoby się wydawać. Każdego miesiąca musimy zmagać się z uciążliwą fizjologią, która skutecznie uprzykrza nam życie. Nie chodzi tu tylko o krwawienie miesiączkowe, ale też o to, co wiele kobiet dopada już na kilka dni przed tym. Mowa oczywiście o PMS-ie, czyli zespole napięcia przedmiesiączkowego.

Nerwowość, agresja, wahania nastroju, zmęczenie, depresja, a do tego bóle głowy, pleców, obrzmienie piersi, zatrzymanie wody w organizmie i wzdęcia to przykre objawy znane niejednej kobiecie. Przyczyny PMS-u nie są dokładnie poznane, tak samo jak to, dlaczego jedne kobiety go doświadczają, a inne nie. Wiadomo natomiast, że duży wpływ na występowanie napięcia przedmiesiączkowego ma zaburzona równowaga hormonalna, do której może przyczynić się nawet zwykły stres.

Wiele kobiet uważa, iż jest to zupełnie normalne, taka jest kobieca natura i trzeba to po prostu przetrzymać. Nic bardziej mylnego! Żadna kobieta nie musi męczyć siebie ani swojego otoczenia z tego powodu. Medycyna zaoferowała pewne proste rozwiązanie, które ma służyć ułatwieniu życia kobietom. Mowa tu o tabletkach antykoncepcyjnych, które poza zabezpieczeniem przed ciążą, tłumią także objawy PMS. Może się zrodzić pytanie: w jaki sposób środek antykoncepcyjny może wpłynąć na napięcie przedmiesiączkowe? To całkiem proste – tego typu antykoncepcja ingeruje w gospodarkę hormonalną, w związku z czym też ją reguluje, dzięki czemu objawy PMS-u są dużo łagodniejsze, a czasem nawet w ogóle się nie pojawiają.

Oczywiście należy pamiętać, że nie każda kobieta może stosować tabletki antykoncepcyjne. Decyzję o takiej możliwości może podjąć jedynie ginekolog, po uprzednim dokładnym zbadaniu swojej pacjentki. W skład takiego badania powinien wejść porządny wywiad lekarski, badanie ginekologiczne oraz morfologia. Bez tego lekarz nie będzie umiał dobrać odpowiednich tabletek, a niewłaściwie dopasowany lek może się przyczynić się do wystąpienia pewnych skutków ubocznych, takich jak: obniżenie libido, bolesność piersi, przybranie na wadze, gromadzenie wody w ciele, trądzik, ostudę i wiele innych. Lista działań niepożądanych jest naprawdę długa, dlatego jeżeli lekarz nie zleci niektórych badań, należy po prostu mu o nich przypomnieć.

Polecamy  Przed wyjazdem - skompletuj apteczkę

Czy tylko hormony mogą nas uratować? Co z naturalnymi lekami? Oczywiście, że hormony nie są jedynym wyjściem. Na placu boju pozostają jeszcze leki pochodzenia naturalnego, które są znacznie bezpieczniejsze od terapii hormonalnej. Niepokalanek mnisi okazuje się nieoceniony w walce z objawami przedmenstruacyjnymi. Ekstrakt z tej rośliny działa w przypadku podwyższonego poziomu prolaktyny – przyczyny zaburzeń cyklu menstruacyjnego. Preparaty zawierające ekstrakt z niepokalanka obniżają poziom wcześniej wspomnianego hormonu, a tym samym pomagają w łagodzeniu objawów PMS-u. Jest on dobrą alternatywą terapii hormonalnej. Taka kuracja powinna trwać 3 miesiące, a lek należy przyjmować regularnie – raz dziennie.Dowiedziono, że niepokalanek działa z wysoką skutecznością, a przy tym jest dobrze tolerowany przez organizm.

 Mając do wyboru przynajmniej te dwa sposoby, można już skutecznie walczyć z PMS-em. Drogie panie, nie dajmy się zwariować! Zespół napięcia przedmiesiączkowego to nie wyrok! Nie musimy być na niego skazane.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*